Porty Światowy standard usług

Akcje Ratownicze

Wyjazd do drewnianego baraku, który palił się przy nieistniejącym już Dworcu Wrocławskim na terenie portu w Szczecinie był pierwszą interwencją Portowej Straży Pożarnej. Było to jesienią 1947 roku. Od tej pory portowi strażacy interweniowali setki razy. Jeden z nich - Władysław Weichbrodt zginął na posterunku.

Najciekawsze akcje Portowej Służby Ratowniczej.

1970 r. m/s Huta Sosnowiec. Robotnicy portowi zostawili w ładowni tzw. „słoneczko”, czyli lampę oświetlającą ładownię w czasie załadunku. Statek z 10 tys. ton węgla płynął już do Świnoujścia. Został zawrócony. Pożar węgla udało się ugasić dopiero po 24 godzinach. Akcja gaszenia była niezmiernie trudna, bardzo wysoka temperatura palącego się w potężnych ładowniach węgla nie pozwalała na bezpośrednie gaszenie wodą. Przy pomocy nieistniejących już dziś dźwigów suwnicowych palący się węgiel w kęsach rozładowywano na nabrzeże tam dopiero strażacy go gasili.

1978 r. pożar na 10-tysięczniku, który wiózł węgierskie konserwy, polski chmiel i tzw. „stal konstrukcyjną” w sąsiedniej ładowni pod międzypokładem na Światowy Zjazd Młodzieży Socjalistycznej odbywający się na Kubie. Ogień zaprószyli spawacze, którzy spawali uchwyty do mocowania „stali”. Gaszenie wodą nie wchodziło w rachubę(woda zniszczyłaby chmiel). Strażacy wycięli otwór w pokładzie nad ładownią, w ten sposób ogień poszedł po jej ścianie, rozładowali niepalące się kartony z konserwami. Następnie palące się kartony zostały załadowane do opuszczonego dźwigiem stalowego pojemnika gasząc w ten sposób pożar.

6-8 listopada 1982. 6 mil morskich od Świnoujścia w siłowni promu m/f Mikołaj Kopernik wybuchł pożar. Załoga próbowała ugasić go przy pomocy stałej instalacji gaśniczej. Bezskutecznie. Istniało duże zagrożenie wybuchem. Do akcji skierowano dwa statki pożarnicze Strażak 24 i 25, holowniki portowe ze Świnoujścia i holowniki ratownicze Marynarki Wojennej. Akcja ratowania promu trwała dwie doby. Udało się ocalić prom, cały znajdujący się na nim ładunek i wszystkich pasażerów.

24-29 kwietnia 1987. Najdłuższa akcja gaśnicza w szczecińskim Porcie. W ładowniach statku m/s "Leonid Teliga", który płynął z Abidżanu na Wybrzeżu Kości Słoniowej, z ładunkiem mączki rybnej wybuchł pożar. Statek wszedł do Portu w Szczecinie z ogniem w ładowniach. Niemożliwe było ugaszenie mączki wodą, ponieważ paliła się ona pod międzypokładem i dotarcie do źródła pożaru było możliwe po rozładunku bawełny i kilkuset ton rozgrzanej mączki rybnej w workach. Wobec tego strażacy pracując w aparatach oddechowych musieli rozładować towar nad międzypokładem. Następnie po otwarciu pokryw lukowych rozładowywano objętą pożarem mączkę i na nabrzeżu następowało sortowanie. Palące się worki gaszono wodą, a nadające się na paszę pozostawiano do ostygnięcia Akcja trwała pięć dni. Uczestniczyło w niej 18 strażaków pracujących na zmianę. Spaleniu uległo jedynie 60 ton z 10 tys. Straty oszacowano wówczas na 12 milionów starych złotych.

24 lipca 1990. Przy nabrzeżu Starówka przy przeładunku spirytusu wykoleiła się cysterna ze spirytusem. Kolejarze wepchnęli pełną cysternę na te, które już były w trakcie rozładunku. Sytuacja groziła potężną eksplozją. Udało się jej uniknąć dzięki pomocy dźwigów, które podniosły przewróconą cysternę i odstawiły ją na dalszy tor.21 marca 1992. Kolej wprowadziła uszkodzony na górce rozrządowej wagon na Nabrzeże Albańskie, w pobliżu magazynu 13 - nastąpił wyciek silnej trucizny (mono-etylo-aminy). Strażacy w kombinezonach gazoszczelnych ręcznie wyładowywali uszkodzone beczki, przepompowali trującą substancję do zapasowych beczek. Dzięki natychmiastowej akcji nie nastąpiło skażenie środowiska na skalę uniemożliwiającą dalszą pracę Portu.

20 sierpnia 1993. Pożar komory zbożowej w Elewatorze Ewa. Na jedenastym piętrze zapalił się pył zbożowy. Groził wybuch. Strażacy w gazoszczelnych kombinezonach opuszczani na linach zbierali płonący pył ze ścian komory do wiaderek i wynosili na zewnątrz. W ciągu godziny udało im się ogień ugasić. Nie można było zastosować innego sposobu prowadzenia akcji (woda lub inny środek gaśniczy mogłaby zniszczyć zboże w komorze lub wzniecić chmurę pyłu doprowadzając do wybuchu i zniszczenia zasobni. Nie można również wykluczyć było reakcji łańcuchowej dalszych wybuchów w sąsiednich zasobniach i całkowitego zniszczenia elewatora (pożar pyłu a następnie wybuch pyłu zniszczył podobnej wielkości elewator w porcie Hamburg).

1 stycznia 1994. W czasie imprezy sylwestrowej na rosyjskim statku m/s Amur w nadbudówce wybuchł pożar. Spaliły się kabiny. Zginął jeden marynarz.

1 stycznia 1996. W Elewatorze Ewa na 11-stym piętrze zapalił się taśmociąg. Najprawdopodobniej w czasie zabawy sylwestrowej ktoś odpalił wewnątrz petardę. Komory elewatora (ok. 30 metrów wysokości) wypełnione były zbożem. Strażacy ugasili pożar tak umiejętnie, że nie nastąpiło zalanie wodą wypełnionych zbożem komór, co groziłoby wyłączeniem na długi czas elewatora z eksploatacji.

17 marca 2000. Na statku m/s Turkus należącym do Euroafryki zapalił się kocioł parowy. Rozgrzał się do białości. Nie można było polać go wodą gdyż groziło to potężną eksplozją. Strażacy ostudzili, a następnie ugasili kocioł przy pomocy turbin powietrznych służących do oddymiania obiektów objętych pożarem. Turbiny ustawiono tak, aby zimne powietrze schłodziło rozgrzany do białości kocioł.

2 marca 2004. Punkt Alarmowy PSR otrzymał informację o wpadnięciu dźwigu samochodowego do wody. Po przybyciu jednostek ratowniczych ustalono, że przy ul. Władysława IV w Szczecinie wpadł do kanału portowego dźwig zahaczając o burtę cumującego statku. PSR zadysponowało łódź motorową i zaporę przeciwrozlewową oraz GBA 2/16. Statek i miejsce zatopienia dźwigu zostało zabezpieczone zaporą. Po wyciągnięciu dźwigu zanieczyszczenia z wody zebrała pływająca łapaczka. Do wydobycia dźwigu niezbędny okazał się portowy dźwig pływający o udźwigu 400 ton.

4 października 2005r. w ładowni statku "Thalassa" doszło do wybuchu a następnie pożaru. Po dokonaniu pomiarów w ładowni z koncentratem cynku, okazało się, że jest tam atmosfera wybuchowa. Po zamontowaniu wentylatorów w wersji Ex przez dwa dni obniżano stężenie wybuchowe. Po obniżeniu stężenia wybuchowego w dniu 06 października zadysponowano dźwig samochodowy i poniesiono pokrywy lukowe, cały czas monitorując stężenie wybuchowe. Po podniesieniu pokryw niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Statek został przeholowany do nabrzeża Huty Szczecin i rozładowany.

29 października 2005 na statku- chłodni m/v Mystic stojącym w doku nr 1 Stoczni Remontowej „Gryfia” zapaliła się izolacja termiczna ścian ładowni. Z PSR zadysponowano statek pożarniczy STRAŻAK 24, który zacumował z tyłu doku i podawał wodę przez cały czas trwania akcji gaśniczej i GCBA 10/60, który podawał wodę z przodu doku. Na miejsce akcji strażacy z PSR łodzią motorową dowozili butle do aparatów oddechowych dla strażaków uczestniczących w akcji.
Ostatnią akcją na terenie portu w Szczecinie było gaszenie grysiku koksowego na hałdzie na jednym z nabrzeży. Trwała dwie godziny.

Chociaż akcje gaśnicze zdarzają się w porcie dość często, to jednak strażacy bardzo rzadko do gaszenia ognia mogą użyć wody.

Oprócz gaszenia ognia w Porcie strażacy z PSR wspomagają Państwową Straż Pożarną w akcjach na terenie miasta Szczecina. Gasili między innymi „Kaskadę”, szpitale na Pomorzanach, przy Unii Lubelskiej i Arkońskiej, hurtownię papierosów, a ostatnio pożar lakierni samochodowej na ulicy Gdańskiej.